Jeśli wchodzisz do pokoju i nie wiesz, na czym zawiesić wzrok, to znak, że brakuje w nim punktu centralnego. W takich wnętrzach wszystkie dekoracje, meble i dodatki próbują jednocześnie przyciągnąć uwagę – i zamiast harmonii robi się wizualny hałas. To może być nieświadome, ale efekt jest wyraźny: przestrzeń wydaje się niespójna i niespokojna.
Tymczasem jedno dobrze przemyślane centrum, jak kominek, duży obraz, okno z pięknym widokiem, ciekawa sofa czy nawet regał z książkami, porządkuje całość. Nadaje rytm pozostałym elementom i pozwala im „odetchnąć”. Meble można ustawić tak, żeby prowadziły wzrok w stronę tego punktu, a dekoracje nie muszą ze sobą konkurować, bo mają wspólny kontekst.
Dobrą wiadomością jest to, że punkt centralny możesz łatwo stworzyć, nawet jeśli pokój nie ma go z natury. Czasem wystarczy pomalować jedną ścianę na mocniejszy kolor, powiesić duże lustro, zmienić ustawienie kanapy albo postawić odważną lampę stojącą. To właśnie ten jeden element będzie „spinał” całą przestrzeń. Pokój z wyraźnym centrum po prostu lepiej się odbiera. Jest spokojniejszy, bardziej uporządkowany i przyjemniejszy w codziennym użytkowaniu. Warto więc zadać sobie pytanie: co gra pierwsze skrzypce w Twoim salonie, sypialni czy kuchni? A jeśli odpowiedź brzmi „nic”, to już wiesz, od czego zacząć zmianę.
