W otwartych wnętrzach granice między strefami bywają umowne, ale nie muszą być chaotyczne. Jeśli dywany i oświetlenie nie wystarczają, by wydzielić salon od jadalni czy wejścia, warto sięgnąć po rozwiązania naturalne i funkcjonalne, jak meble odgrywające rolę estetycznej przegrody.
Najbardziej uniwersalnym wyborem jest otwarty regał-kostka, który wygląda dobrze z każdej strony. Ustawiony prostopadle do ściany, delikatnie oddziela dwie strefy, nie blokując światła i nie przytłaczając wnętrza. Możesz eksponować ulubione książki, ceramikę, rośliny, a jednocześnie korzystać z dodatkowego miejsca do przechowywania.
Drugą opcją jest „pływająca” sofa, czyli taka ustawiona w centrum pokoju zamiast przy ścianie. Z tyłu można umieścić długi, wąski konsolowy stolik, który działa jak linia podziału między salonem a resztą przestrzeni. To idealna kombinacja estetyki i praktyczności. Stolik pełni funkcję dekoracyjną, mieści lampy, książki, a jego dół może służyć jako dyskretne miejsce na kosze lub małe pufy.
Jeśli wnętrze jest wyjątkowo małe, wybierz bardzo wąską konsolę, która nie zabiera przestrzeni, a mimo to wyraźnie definiuje układ pomieszczenia. Kluczowe jest, by zadbać o ładny tył sofy oraz proporcje stolika: najlepiej ⅔–¾ długości mebla i równa lub nieco niższa wysokość.
Meble jako przegrody pozwalają zachować płynny przepływ światła, uniknąć wrażenia klaustrofobii i stworzyć w pełni funkcjonalną przestrzeń z wyraźnymi strefami, ale bez ciężkich ścianek. To naturalny sposób na harmonię w otwartym planie.
