Rosnąca popularność stylu japandi sprawiła, że coraz częściej interesujemy się meblami inspirowanymi tradycyjnym japońskim sposobem życia. W praktyce wiele osób wrzuca jednak do jednego worka klasyczne futony i nowoczesne sofy japońskie, choć różnice między nimi są ogromne.
Tradycyjny futon to cienki materac układany bezpośrednio na matach tatami. W Japonii przez wieki pełnił funkcję zarówno łóżka, jak i elementu codziennego rytuału. Rano był składany i chowany, dzięki czemu pomieszczenie odzyskiwało swoją funkcję dzienną. Dzisiejsze europejskie interpretacje są znacznie bardziej komfortowe. Współczesne futony wykorzystują naturalny lateks, włókna kokosowe, bawełnę i wełnę, dzięki czemu lepiej oddychają i zapewniają stabilniejsze podparcie.
Nowoczesne sofy japońskie są natomiast bardziej hybrydą. Zachowują niski profil i minimalistyczną estetykę, ale oferują komfort zbliżony do klasycznej kanapy. Projektanci często wykorzystują drewno jesionowe, dębowe lub orzechowe oraz tkaniny o wyraźnej strukturze, takie jak len czy gruba bawełna.
Fenomen tych mebli wynika przede wszystkim z ich „oddychalności”. Naturalne materiały lepiej reagują na wilgoć i temperaturę niż syntetyczne pianki zamknięte w grubych warstwach poliestru. To ważne szczególnie dziś, gdy coraz więcej osób zwraca uwagę na mikroklimat wnętrza i jakość snu.
Dużą rolę odgrywa również filozofia stojąca za tym stylem. Japońskie meble nie dominują przestrzeni. Pozostawiają więcej pustki, światła i wizualnego spokoju. W małych mieszkaniach to ogromna zaleta. Niska forma pozwala zachować lekkość nawet w pomieszczeniach o ograniczonym metrażu.
Warto jednak pamiętać, że naturalne wypełnienia wymagają większej troski. Futony trzeba regularnie wietrzyć, obracać i chronić przed nadmierną wilgocią. Dobrze wykonane modele potrafią jednak służyć przez wiele lat bez utraty sprężystości.
To właśnie dlatego trend japandi nie kończy się już na kolorze ścian czy ceramicznym wazonie. Coraz częściej dotyczy także samego sposobu życia i relacji z przestrzenią. A meble, które „oddychają” razem z domem, idealnie wpisują się w tę zmianę.
