Minimalizm przez lata uczył nas umiaru. Meble miały być lekkie, proporcjonalne i niemal niewidoczne. Dziś projektanci coraz częściej łamią tę zasadę.
Trend na zaburzone proporcje polega na wprowadzeniu do spokojnego wnętrza jednego spektakularnego elementu. Może to być gigantyczna lampa wisząca nad stołem, masywny fotel przypominający rzeźbę albo stolik kawowy o nietypowych wymiarach.
Taki zabieg działa podobnie jak biżuteria w modzie. Nie musi być jej dużo. Wystarczy jeden wyrazisty akcent, by nadać charakter całej aranżacji. Popularność zdobywają zwłaszcza obłe formy inspirowane designem lat 70. Monumentalne fotele, szerokie sofy czy lampy o średnicy przekraczającej metr stają się centralnymi punktami pomieszczeń. Kluczem jest zachowanie równowagi. Im bardziej spektakularny mebel, tym spokojniejsze powinno być otoczenie. Dzięki temu element nie konkuruje z innymi dodatkami.
Trend ten dobrze wpisuje się w potrzebę personalizacji wnętrz. Zamiast wielu dekoracji wystarczy jeden wyjątkowy przedmiot, który opowiada historię właściciela i przyciąga uwagę gości.
